VI Warszawski Festiwal Fotografii Artystycznej 2010

imprezy towarzyszĄce

Maurycy Gomulicki (ur. 1969)

„Minimal fetish“

W latach 1987-1992 - studiował na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, dyplom w zakresie grafiki warsztatowej w pracowni prof. Rafała Strenta oraz z malarstwa w pracowni prof. Jerzego Tchórzewskiego. Edukację kontynuował w Universitat de Barcelona (1992-1993), Nuova Accademia di elle Arti w Mediolanie (1994) oraz Centro Multimedia del Centro Nacional de las rtes w Meksyku (1997-1998). Jest twórcą m.in.: fotografii, obiektów, instalacji, filmów ideo i animacji. Zajmuje się także projektowaniem graficznym i ilustracją książkową. Swoje teksty publikował m.in. w „Machinie” oraz „Fluidzie”. Hedonista konsekwentnie propagujący Kulturę Rozkoszy. Konsultant i współautor projektu „ABCDF - słownik wizualny Meksyku Miasta” (2000-2002). W 2005 zaprojektował w Meksyku sieć Sex Shopów Erotika. Szerokiej publiczności dał się poznać dzięki swemu przewrotnemu projektowi „Pink Not Dead!” (2006). Autor dwóch albumów fotograficznych „Funebre" (wspólnie z Jeronimo Hagermanem, Editorial Diamantina, 2006) i „W-wa” (Fundacja Bęc Zmiana, 2007). Jego ostatnie realizacje na dużą skalę to „Eco Fever” (Museo Experimental El Eco, Mexico DF, 2008), „Pink Bridge” (San Diego Children's Museum, 2008), „Fertilty Pop” (Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, 2008). Od października 2009 jego „Światłotrysk” oblewa neonowym różem Kępę Potocką w Warszawie. Mieszka i pracuje na przemian w Polsce i Meksyku. Współpracuje z galerią LETO w Warszawie.

„Nowe zjawiska...”

"Interesują mnie takie kategorie jak przyjemność i rozkosz", deklaruje Maurycy Gomulicki (ur. 1969) zapytany o powody, dla których podjął się przygotowania wystawy „Pink Not Dead” w CSW Zamek Ujazdowski (2006). „Pink Not Dead”, jeden z najbardziej spektakularnych projektów Gomulickiego, ukazuje bogactwo zainteresowań i szczególność postawy tego artysty, który z absolwenta grafiki na warszawskiej ASP i artysty malarza stopniowo zmieniał się w artystę fotografa, artystę-jako-archiwistę, artystę-jako-antropologa, wreszcie artystę-jako-kuratora. W dwóch słowach Gomulickiego można opisać, jako - używając terminologii Waltera Benjamina - producenta kultury. Angażując artystów z całego świata, zbierając i wystawiając różnorodny materiał poświęcony wyklętemu przez modernizm i sztukę wysoką „różowi” Gomulicki przeprowadził na stłumionej – szczególnie w Polsce - kulturze ROZKOSZY ryzykowny, lecz niezwykle odświeżający i potrzebny zabieg przywrócenia kontekstu różowej KONTRAPUNKTU. Orgiastyczny wernisaż i kolejne wydarzenia - przegląd różowych filmów, różowe performance a nawet seria różowych wykładów – dla jednych były gwałtem na dobrym smaku i ustalonych hierarchiach, dla innych okazały się transgresją i przywróceniem sfery autentyczności sztuce współczesnej. Wystawa, która wcześniej pokazywana była w mieście Meksyk, gdzie Gomulicki mieszka od lat utrzymując stały kontakt z krajem, była projektem artystycznym, kuratorskim, ale także badawczym i towarzyskim zarazem. Stymulowanie wyobraźni przez połączenie tych skrajnie odmiennych kontekstów wydaje się kluczowe dla postawy Gomulickiego. Poszukiwanie przyjemności i predylekcja do podważania istniejących ram dyskursu artystycznego była widoczna także w poprzednich projektach Gomulickiego tj. „Vaginetki” (1999), gdzie artysta analizował przeniknięte seksem (dla niektórych seksizmem) spojrzenie na psychodeliczne quasi-abstrakcyjne motywy, różowe mandale. Eksponowane, jako seria „Vaginetki” stanowiły szczególnego rodzaju atlas, który z jednej strony sugerował możliwość dokonywania chłodnych porównań obiektów fetyszystycznej fantazji, by z drugiej wciągnąć widza w dwuznaczną grę. Jednocześnie warto zauważyć, że Gomulickiemu chodzi zarówno o pobudzenie erotyczne odbiorców, jak i o uruchomienie refleksji nad pożądaniem niezależnie od preferencji i nawyków seksualnych i KULTUROWYCH. Co ciekawe, działania Gomulickiego – obejmujące nie tylko grę z pożądaniem w aseksualnej z definicji przestrzeni galerii, ale także grę z estetyką w antyartystycznej przestrzeni sex shopów (Meksyk 2005-7) – nie doczekały się jeszcze satysfakcjonującej interpretacji z punktu widzenia teorii gender, ale także queer. Do tej ostatniej zachęcałyby androgyniczne WIZERUNEK artysty, jak i liczne przykłady zgromadzone na „Pink Not Dead” np. eksponowane w galerii prace Roberto Baldazziniego, czy też elementy projekcji pt. „THE BEST OF THE REST”, 2007). Spoglądając na twórczość Gomulickiego retrospektywnie można zauważyć ewolucję form krążących wokół kategorii przyjemności i rozkoszy obecnych już w seriach fotografii pokazywanych w latach 90. ubiegłego wieku m.in. w Małej Galerii ZPAF-CSW, które to zdjęcia zdradzały fascynację lalkami, fragmentami ciała, szczególnie kobiecego, abstrahowanymi przez artystę przez ekstremalne zbliżenie, próbę wniknięcia i de/szyfracji tego cielesnego kodu pożądania i fantazji. Wizja rzeczywistości, której naczelną zasadą jest zasada przyjemności, nie ogranicza się tylko do przedmiotów o ewidentnie seksualnych i estetycznych konotacjach. Dobrze oddaje to kolekcjonerska pasja Gomulickiego, który zasłynął już w latach 90. jako miłośnik „rzeczy kultowych”. Publikowane na łamach „Machiny” potem „Fluidu” rozkładówki z wybranymi fragmentami kolekcji (m.in. od „sztucznych muchomorów” po „fantasmagorie militarne”) powróciły już, jako obiekty na wystawach Gomulickiego tj. „S. I. Witkiewicz. Marginalia Filozoficzne”, „Za czerwonym horyzontem”, wzmiankowanym już „Pink Not Dead”, czy w projektach antropologicznych skupiających się na uniwersum pogrzebowych fantasmagorii („Funebre” razem z Jeronimo Hagermanem), czy poświęconych eksploracji Miasta Meksyk („ABCDF”, 2005) i Warszawy (projekt ‘W-wa” 2000 - 07). Kolekcja rzeczy i archiwum obrazów, ale także ulotnych fragmentów tekstów, wspomnień przybierających formę notatek ostatecznie wyewoluowała w założonego w 2006 roku przez Gomulickiego, bloga, który stanowi platformę komunikacji, udostępniania i uzupełniania zasobów tego entropijnego archiwum W RÓŻOWYM KONTRAPUNKCIE (pinknotdead.blox.pl). Działania Gomulickiego z materiałem znalezionym można odczytywać, jako szczególną, wizualną w formie psychoanalizę kultury. W tym kontekście nie powinno dziwić przejście od seksualnej rozkoszy do rozkoszy władzy, która u Gomulickiego przybiera formę fascynacji quasi-erotyczną estetyką symboli reżimów totalitarnych (z kolei inspirujących się – jak w wypadku nazistów mitologią i ikonografią religijną). Już na wystawie „Pink Not Dead” dokonywało się fantazmatyczne, czy też pornograficzne przesunięcie, gdy w przestrzeni galerii znalazły się różowe mozaiki z niewielkich swastyk, a nad wejściem do sali wisiał różowy neon "SS". Ta swoista desublimacja artystycznego libido ujawnia swój subwersywny charakter w momencie, gdy publiczność zdaje sobie sprawę, że znalazła się w rozkosznej pułapce pożądania i władzy. Rozpoznanie zasady przyjemności pozwala lepiej zrozumieć zasadę rzeczywistości. Te wątki twórczości Gomulickiego rozwinięte zostają w projekcji składającej się z zebranych przez artystę w Internecie zdjęć zatytułowanej „THE BEST OF THE REST" (zwłaszcza w sekwencji "Kurwy i faszyści") (2007). Wśród bogactwa zainteresowań Gomulickiego jest także literatura i film. Zainteresowanie literaturą, które artysta wyniósł z domu - warto wspomnieć wybitnych praszczurów Maurycego, czyli pradziadka Wiktora (poety, powieściopisarza, pierwszego tłumacza Baudelaire’a) i dziadka Juliusza Wiktora (warsawianisty, norwidologa i namiętnego badacza literatury) – realizowane jest w ramach projektu „Wiosna w Bibliotece” (2005-7) podporządkowującego estetyce obszar fikcji i wiedzy zawartej w książkach. Z kolei film stanowi obszar pasji kolekcjonerskiej i artystycznej, która wyraża się pracami tworzonymi WSPÓLNIE z Ilian Gonzales. Montowane z archiwalnych materiałów całości („MISTIC DRAMATIC COROPRATIVE” i „MALE FANTASIES 5”, 2004), jak i filmy paradokumentalne („MALE FANTASIES 3”, 2004) okazują się najpierw żartobliwymi, a stopniowo coraz bardziej wnikliwymi analizami sposobów funkcjonowania fantazji i jej wykorzystywania tak przez przemysł filmowy jak aparat ideologiczny. Gest artysty z jednej strony demaskuje cel i metodę konstruowania przekazu (tu Gomulicki okazuje się spadkobiercą krytycznych działań neoawangardy), nie pozbawiając widza przyjemności uczestnictwa w spektaklu I REALNEGO PYTANIA O TO, CO JEST ISTOTNE.

Adam Mazur